Uważam, że projekt AIESEC to świetna inicjatywa. Daje młodym ludziom możliwość poznania kultury innego kraju. Dla rodzin przyjmujących studentów z AIESEC jest to okazja, aby ćwiczyć swój język angielski i poznawać i codzienne życie osób z innych krajów. Czasem wynikają z tego zabawne sytuacje. Anuja i Giulia zwróciły uwagę, że dzieci w szkole chodzą na „dinner”, a przecież jaki to „dinner”? To „lunch”. Nie, to nie „lunch”, jest zupa i drugie, więc to „dinner”. Studenci AIESEC są bardzo mili, pomocni i uprzejmi. Nie zniechęcają się, gdy próbujesz znaleźć odpowiednie słowo, a czasem trochę to trwa… Razem z Giulią graliśmy w ping-ponga na stole, próbowaliśmy klasycznych indyjskich ostrych potraw przygotowanych przez Anuję, które jadłam z kilogramami jogurtu. Z kolei Anuja posypała nasze ruskie pierogi swoją mieszanką przypraw, bo dla niej wcale nie miały smaku.

Miałam na sobie sari – tradycyjny strój Hindusek. Nie zdawałam sobie sprawy, że to 6 metrów tkaniny, którą upina się na żywym organiźmie….

Z dziewczynami bardzo fajnie i przyjemnie się rozmawiało. Jesteśmy chętni na następny rok.